14 marca

Zeszklenie winylu, czyli chemiczne uszkodzenie płyty przez nadmierny pedantyzm.



Każdy meloman zainteresowany płytami gramofonowymi wyprodukowanymi w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych prędzej czy później zetknie się z pozoru niewinnym a iście koszmarnym uszkodzeniem nośnika. Wyjmując gdzieś na bazarze czy w antykwariacie wiekowy krążek z jego obwoluty, zauważy szarą, matową plamę na jego powierzchni. Jeśli odważy się na zakup, przy odtwarzaniu, za każdym razem, kiedy igła adapteru przejedzie przez to zmatowione miejsce, usłyszy wyraźny szum z głośnika. Może zdarzyć się tak że szum będzie na tyle silny, że znacznie wybije się ponad poziom nagrania. Wśród pasjonatów muzyki na czarnych płytach można znaleźć wiele rozmaitych hipotez dotyczących przyczyn tych uszkodzeń, zaczynając od zwalania winy na odtwarzanie krążków na gramofonach ze zmieniaczem, a kończąc na teoriach jakoby było to nic innego jak wbity w powierzchnię płyty brud. Nic bardziej mylnego.

Uszkodzenia, o których mowa mają charakter chemiczny i nie wiążą się w żaden sposób z zużyciem nośnika wskutek eksploatacji. Są efektem nieprawidłowego przechowywania, będącego często wyrazem nadmiernej dbałości o płyty i ich poligrafię. Reakcja chemiczna, która pozostawia po sobie trwałe ślady na czarnych krążkach, jest wywoływana przez niektóre tworzywa sztuczne, w tym polietylen, zwłaszcza ten niskiej gęstości (oznaczany skrótem LDPE – low density polyethylene). Polichlorek winylu, czyli materiał z którego zrobiony jest typowy longplay, jest praktycznie wieczny jeśli odpowiednio przechowywany. Niestety obecność niektórych polimerów w pobliżu płyty winylowej powoduje jej przyśpieszoną degradację, która polega na odchlorowaniu tworzywa płyty i jego zeszkleniu. Mówiąc prościej, w pobliżu niektórych plastików płyta gramofonowa starzeje się wielokrotnie szybciej niż powinna, co objawia się utratą kluczowej dla odtwarzania właściwości, jaką jest gładkość powierzchni. Widoczne sine zmatowienie powierzchni płyty, która w uszkodzonym w ten sposób miejscu staje się nieco bardziej szorstka w dotyku jest typowym objawem. Owa szorstkość skutkuje zwiększonym tarciem pomiędzy igłą adaptera a rowkiem, co z kolei przejawia się mniej lub bardziej wydatnym szumem w głośniku.

Przechodząc do przykładów niebezpiecznego towarzystwa dla kolekcji płyt, odradza się przede wszystkim korzystanie z popularnych kilkadziesiąt lat temu okrągłych, plastikowych stojaków oraz przechowywanie płyt w starych okładkach zewnętrznych z grubego PCV o wysokiej przejrzystości, często łączonego widocznymi szwami lub zgrzewami. Obwoluty tego typu były popularne przede wszystkim na Zachodzie. W związku z ogromnym wzrostem importu płyt z zagranicy w ostatnich latach, co raz więcej tego typu okładek trafia na polski rynek wraz ze sprowadzanymi albumami. Kolejnym potencjalnym niebezpieczeństwem są wewnętrzne folie do przechowywania płyt wykonane z polietylenu niskiej gęstości (LDPE), stosowane przez polskie wytwórnie od przełomu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych do połowy lat siedemdziesiątych. Folie tego typu były przeważnie półokrągłe, rzadziej kwadratowe. Z kolei typowe druciane stojaki do płyt, bardzo popularne kilkadziesiąt lat temu, są nie tyle bezpośrednimi szkodnikami co katalizatorami reakcji. Oparcie płyty na takim stojaku w połączeniu z folią LDPE skutkuje pojawieniem się na powierzchni winylu matowego odcisku w kształcie odwróconej litery „v” o zaokrąglonym wierzchołku. Ponadto stojaki te uszkadzają poligrafię, zostawiając swój odcisk na co delikatniejszych, nielaminowanych okładkach.




Należy pamiętać, że w przypadku dwóch pierwszych wymienionych wyżej potencjalnych niebezpieczeństw, to jest stojaków i grubych obwolut z plastiku, nie chodzi jedynie o bezpośrednią bliskość do płyty. Przed tego typu uszkodzeniem chemicznym nie jest w stanie ochronić krążka ani jego okładka, choćby była laminowana, ani koperta wewnętrzna.

Z drugiej strony, to wszystko nie znaczy jednak, że przechowywanie drogocennej płyty w grubej plastikowej obwolucie, czy też na stojaku z tworzywa sztucznego skazuje ją na zagładę. Ryzyko zeszklenia się winylu poprzez reakcję z sąsiadującym tworzywem sztucznym zależy od masy owego niebezpiecznego polimeru – z tego powodu najgorzej jej z grubymi obwolutami z PCV i stojakami - i zachodzi w zasadzie wyłącznie przy występowaniu dodatkowych czynników: wysokiej temperatury otoczenia i jego ograniczonej przewiewności. Tak więc największe prawdopodobieństwo nieodwracalnego uszkodzenia płyty zachodzi przy dużej kolekcji longplayów przechowywanych w grubych okładkach ochronnych w gorącym i dusznym pomieszczeniu. W innych przypadkach tego typu postępowanie z kolekcją płyt może okazać się dla nich najzupełniej bezpieczne.

Płyty gramofonowe same w sobie są bardzo odporne na typowe uszkodzenia fizyczne w porównaniu z rozmaitymi nośnikami cyfrowymi. Atoli warto jednak nie narażać ich niepotrzebnie na uszkodzenia wynikające z przesadnie ostrożnego podejścia, które streścić można znanym powiedzeniem „bułkę przez bibułkę…”. Współczesne folie na okładki nie stanowią zagrożenia dla nośnika, podobnie jak i dobrej jakości wewnętrzne obwoluty z polietylenu wysokiej gęstości (HDPE). Obecnie na rynku praktycznie nie występują nowe obwoluty z LDPE. Z pewnością bezpieczne dla płyt są koperty papierowe, o ile tylko nie są wykonane ze sztywnego kartonu. 

Zdjęcia, niestety nie najlepiej ukazujące uszkodzenia chemiczne (plamy), przedstawiają pierwsze izraelskie wydanie płyty "Boots" Nancy Sinatry, importowane i dostępne w oficjalnej sprzedaży w PRL około 1966 roku.

2 komentarze:

  1. Bardzo dobry i prawdziwy artykuł

    OdpowiedzUsuń
  2. Folmi zajmuje się produkcją opakowań foliowych. Bogata oferta worków ogrodniczych, na opał, a także taśm, rękawów, półrękawów i przekładek foliowych pozwala dobrać produkty do potrzeb własnej działalności.
    Warto zajrzeć na stronę https://www.folmi.pl/ i zapoznać się z asortymentem.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Rytm i piosenka , Blogger