Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bigbit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bigbit. Pokaż wszystkie posty

01 czerwca

Ballady i piosenki

Ballady i piosenki


Nagrania Sławy Przybylskiej z lat sześćdziesiątych są chętnie wrzucane do jednego olbrzymiego i zakurzonego wora z etykietą „ramota, chała i badziewie”. O ile istnienie takiego wora i jego obfitość są jak najbardziej uzasadnione, o tyle zaklasyfikowanie do niego licznych nagrań pani Przybylskiej, między innymi dwóch pierwszych płyt długogrających z serii Ballady i piosenki jest absolutnie niesłuszne. Niesłuszne i to z wielu względów, począwszy od współpracy z artystami takimi jak Agnieszką Osiecka czy Władysław Szpilman, których już nikt nie śmiałby umieścić w sąsiedztwie Tercetu Egzotycznego, a skończywszy na przyzwoitej aranżacji i doskonałej realizacji tych pozycji.

Pierwsze Ballady i piosenki, wydane jako dziesięciocalowy longplay Pronitu, często sprzedawany w zwykłej kopercie firmowej zamiast dedykowanej okładki, nie doczekały się pełnoprawnej reedycji zachowującej układ utworów. Ich druga część wydana – już bardziej na poważnie - na przełomie lat 1965 i 1966 przez Muzę została wznowiona na początku dwudziestego pierwszego wieku na płycie kompaktowej z kilkoma dodatkowymi utworami, podobnie jak trzecia i ostatnia część cyklu z 1966 roku, pierwotnie wydana nakładem Pronitu. Wszystkie te płyty są jednak nadal łatwo dostępne w oryginalnych wydaniach w przeważnie niskich cenach – nakłady były spore, a pogardzanie Balladami i piosenkami przez gros współczesnej publiczności, która niekiedy zdaje się preferować Bohdana Łazukę (ale może jeszcze nie Jaremę Stępowskiego) powoduje, że znalezienie tych płyt na półkach antykwariatów jest przeważnie łatwe.


Pronitowskie Ballady i piosenki zasługują na uwagę przede wszystkim ze względu na kanoniczne nagrania piosenek Osieckiej – sześć z ośmiu umieszczonych na płycie utworów to właśnie piosenki pióra legendarnej poetki, w tym szlagier Okularnicy – i z powodu ciekawych, dość nowatorskich aranżacji chętnie wykorzystujących instrumenty elektryczne. Dwunastocalowa kontynuacja opatrzona numerem 2 zawiera bardziej zróżnicowany repertuar, w tym godne uwagi polskojęzyczne wykonanie popularnej piosenki autorstwa jednej z najważniejszych postaci amerykańskiego nurtu folkowego – Where Have All The Flowers Gone Pete’a Seegera. Zupełnie urocza jest piosenka Kot Teofil. Oryginalny, dosyć chłodny głos i znakomite wykonawstwo Sławy Przybylskiej w połączeniu z bardzo profesjonalnymi aranżacjami, akompaniamentem Zespołu Estrady Warszawskiej pod batutą Janusza Senta i realizacją na najwyższym poziomie czynią ten repertuar nadal dość przystępnym po upływie pięćdziesięciu lat. Nie jest on jednak pozbawiony kilku warstw urokliwej patyny.

Trzecia część Ballad i piosenek jest płytą wyraźnie mniej ambitną i bardziej nastawioną na masowego odbiorcę. Nieco niższy poziom tego longplaya nie jest kwestią gorszego wykonawstwa piosenkarki czy dyletantyzmu aranżacyjnego, ale doboru repertuaru, który zdecydowanie odstaje od ambitnych piosenek jakie znalazły się na dwóch poprzednich zbiorach Ballad i piosenek

Zdjęcia płyty nadesłał Piotr Gaczkowski.

18 maja

Płyta i film (6)

Płyta i film (6)

- Mam coś nowego z bigbitu.
- Dawaj! (bierze płytę i zaczyna nią wymachiwać w powietrzu)
- Nie, nie wygłupiaj się, ten krążek jest wart sto pięćdziesiąt złotych!


Tak mniej więcej zaczyna się Pingwin, polski film fabularny z 1965 roku reżyserii Jerzego Stefana Stawińskiego. Płyta, o którą chodzi, to nie lada gratka - zawiera niewydane w rzeczywistości pozafilmowej utwory mitycznego zespołu Jan Grepsor i jego chłopcy. Tak nazywała się „chałturząca” bigbitowa grupa Krzysztofa Komedy, który skomponował muzykę do filmu, nie tylko tą ekstradiegetyczną, ale też dwa bigbitowe kawałki - Don't Say Never More i Take it Easy.

Krystyna Konarska, Stereo 260 i kolumna głośnikowa A-10.

Jakby tego było mało, to ta siedmiocalowa płyta trafia potem na talerz najrzadszego spośród seryjnie produkowanych polskich gramofonów - stereofonicznego elektrofonu Stereo 260, wyprodukowanego w ilości zaledwie kilkuset sztuk na przełomie 1964 i 1965 roku przez Łódzkie Zakłady Radiowe T4 (które później przyjęły nazwę Fonica). Stereo 260 było pierwszym produkowanym w Polsce zestawem stereo do odtwarzania płyt gramofonowych. W filmie Pingwin dżezuje podczas studenckiej prywatki zorganizowanej w zamożnym domu jednego z bohaterów. Oprócz dwóch bigbitowych utworów Komedy, w tej scenie występuje jeszcze instrumentalny Remont Czerwono-Czarnych, wydany na EP Muzy z numerem katalogowym N0340.


Na koniec, jako prezent inny kadr z tego samego filmu, zapraszający do słuchania i tańczenia w klubie Stodoła do zespołu Ragtime Jazz Band.





Copyright © 2016 Rytm i piosenka , Blogger