04 września

Stany Zjednoczone Ameryki (The United States of America)


Stany Zjednoczone, 1968. Drugi rok rewolucji. Zeszłe lato zostało okrzyknięte latem miłości, sprzeciw przeciwko szeroko pojętemu establishmentowi i prowadzonej przez niego wojnie wre podobnie jak walka z segregacją rasową. Świat muzyki popularnej jest wywrócony do góry nogami i już niezbyt wiadomo gdzie kończy się pop, a zaczyna awangarda. I w marcu Columbia wydaje album pod tytułem Stany Zjednoczone Ameryki. Okładka nijak nie mówi czego można by się spodziewać po zawartości płyty, bo jest opakowana w szarą kopertę z papieru pakowego. Ale to nie żadna cenzura, tak sobie po prostu wymyślili.


No więc co jest na tej płycie? Na tej płycie jest, jednym słowem, eksperyment - połączenie ambitnych, nieprawomyślnych i miejscami wyuzdanych tekstów; niewidzianych nigdy wcześniej instrumentów elektronicznych, będących szalonymi dziećmi zajmującego się profesjonalnie aeronautyką naukowca; smyczkowej muzyki nowoczesnej i lodowatego głosu wokalistki Dorothy Moskowitz. Tłem dla tych niesamowitych wojaży jest a to cyrk, a to Kubuś Puchatek i jego podróż na chmurce, a to msza i następujący po niej festyn wiejski tudzież małomiasteczkowy.

Jak dowiadujemy się z pierwszego utworu – ceną wstępu do tej atrakcji jest umysł słuchacza, choć lepszym określeniem byłaby tutaj kaucja. Wszak po zakończeniu seansu dostaje się go z powrotem, może niekoniecznie w takiej formie w jakiej był przed rozpoczęciem słuchania. Po tym cyrkowym, nieco enigmatycznym wprowadzeniu woda bardzo szybko robi się głęboka. Drugi numer – Hard Comin’ Love – eksploduje niesamowitym brzmieniem zelektryfikowanych, przesterowanych i przepuszczonych przez octaver* skrzypiec w komplecie z bezprogową gitarą basową i dzwoniącymi organami elektrycznymi. Następująca po tej miłosnej refleksji Kubusiowa podróż na chmurce stanowi niewątpliwie moment odpoczynku i wytchnienia od ogłuszającego, awangardowego jazgotu. Dalej jest nie mniej zróżnicowanie – pierwsza strona płyty kończy się stylizowaną na tradycyjną amerykańską piosenkę I Won't Leave My Wooden Wife for You, Sugar, której kontrastujący z warstwą muzyczną tekst porusza temat fetyszystycznych stosunków seksualnych z domniemanie nieletnią uczennicą.
Druga strona albumu jest nie mniej zróżnicowana – od mszalnego Agnus Dei i następującej po tym serii bardzo potężnych i niskich dźwięków wprowadzających utwór Where is Yesterday, przez bardzo piękną piosenkę miłosną dedykowaną zmarłemu niedługo przed nagraniem albumu Che Guevarze, a skończywszy na kalejdoskopicznej kompozycji stanowiącej puentę dzieła – The American Way of Love.

The United States of America to, mówiąc bez zbędnych eufemizmów, arcydzieło jakie mogło powstać tylko tam i tylko wtedy, to jest w Ameryce 1968 roku. Ameryce w środku przerażającej wojny w Wietnamie, Ameryce na rok przed lotem na Księżyc i Ameryce u szczytu walki z segregacją rasową. Połączenie ambitnej warstwy lirycznej, mądrze wyeksponowanej na rewersie okładki oryginalnego wydania; awangardowych eksperymentów z instrumentami elektronicznymi i całą masą aparatury, której nie słyszał nikt przedtem ani potem; dobrego warsztatu muzyków biorących udział w projekcie i na końcu to, czego na tej płycie jest chyba najwięcej – ironii na otaczającą rzeczywistość, po prostu nie mogło nie zadziałać. Produkcja, jak na płyty amerykańskiej Columbii z tej epoki przystało, godnie stawiła czoła całemu temu bałaganowi dziwacznych ustrojstw na prąd, kilometrom zapętlanej taśmy, sprzężeniom i przesterowaniom. Wszystko w tej realizacji jest na swoim miejscu i choć zdanie to może się kłócić z wcześniejszym opisem serwowanych dźwięków, płyta brzmi miękko i zapraszająco.
Stany Zjednoczone Ameryki jest albumem na zawsze oryginalnym, niepodobnym do niczego i zarazem jednym z fundamentalnych, jeśli chodzi o amerykański nurt muzyki psychodelicznej końca lat sześćdziesiątych.
Nota dyskograficzna:

Płyta pierwotnie ukazała się w USA i Kanadzie (Columbia), Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii, RFN, Włoszech i Holandii (CBS). Miała kilka reedycji. Obecnie dostępna reedycja wydana przez Sundazed jest jak najbardziej godna polecenia.


 *octaver - rodzaj modulatora częstotliwości słyszalnych, który podnosi dźwięk wydany na instrumencie o oktawę w górę lub w dół. Lub o kilka oktaw.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Rytm i piosenka , Blogger